Życie w Anglii i depresja emigranta

Depresja emigranta? A może coś mniej? Skąd mogę to wiedzieć? Jak się czuję? Może to tylko przesilenie, a może już wcześniej coś mi doskwierało? Jak czuje się mój partner, a moi bliscy i dalsi znajomi? Może mogę w czymś pomóc? Ale jak? Da się pomóc? 

Depresja emigranta 

Może Ci się skojarzyć z czymś śmiesznym. Przecież ten ktoś tam jest i jest mu lepiej, niż nam w kraju, więc o co może chodzić? Przecież wszystko jest pięknie, utrzymujemy rodziny, zarabiamy w obcej walucie, podobno dorobiliśmy się milionów, a nasze życie jest usłane… No właśnie czym? Pora wiosenna – przy jesiennej – daje wskaźnik największej liczby samobójstw na emigracji i nie tylko!

Zastanawiasz się już czy złe fizyczne i psychiczne samopoczucie to tylko chandra, czy może coś więcej? Jak długo chodzisz z nosem na kwintę i izolujesz się od rodziny i znajomych? Wyjście z łóżka robi się dla Ciebie coraz trudniejsze? Zaczynasz wyolbrzymiać małe problemy i urastają one do rangi tych nierozwiązywalnych? Wkurzasz się na wszystko i po cichu zaczynasz gdzieś w kącie płakać? Albo zamykasz się skutecznie tak, żeby nikt Cię fizycznie (i inaczej) nie mógł dotknąć? Uważaj!

To może być depresja!

Bywa, że termin szumnie według niektórych, określany jako depresja, w znaczeniu potocznym utożsamiany jest ze stanem ciągłego przygnębienia i chandry. Tych dwóch jednak nie należy mylić. Jeśli czujesz przygnębienie i smutek, bo za oknem deszczowo i szaro, to jeszcze nic złego. Każdy ma prawo na zły dzień.  Jeśli jednak złe samopoczucie, apatia i brak koncentracji będą się nasilać i utrzymywać przez dłuższy czas, może to być dla Ciebie sygnał od organizmu, że dzieje się coś złego.

Zastanawiał się kiedyś ktoś nad depresją? 

No chyba nie, a emigranci są na nią szczególnie wrażliwi, nawet nieświadomie. Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia z depresją boryka się już 350 milionów ludzi na całym świecie, a największy odsetek zachorowań dotyczy mieszkańców krajów wysoko rozwiniętych, w tym i Wielkiej Brytanii. Na 5000 samobójstw w tym kraju, aż 90 procent spowodowanych jest chorobą psychiczną, jak wynika z badan Mental Health Foundation.

Osłabienie związane z przesileniami – wiosennym i jesiennym – można jakoś wytłumaczyć. Mniej słońca, mniej witaminy D, mniej aktywności fizycznej, dzień krótki i więcej ciemności, nawarstwiające się problemy i niemożność ich rozwiązania, niechęć do podejmowania jakiejkolwiek działań. I możesz sobie człowieku myśleć: teraz jest mi słabiej, a jutro przyjdzie lepszy dzień… A ten dzień nie nadchodzi i trzeba jeszcze bardziej się kryć?A tak teoretycznie i może trochę praktycznie?

Czy dzieje się coś złego?

Jakie mogą być inne objawy, świadczące o tym, że to już nie chandra, a coś poważnego:

  • niekontrolowany raptowny wzrost lub spadek wagi,
  • poczucie ciągłego zmęczenia,
  • bardzo niskie poczucie własnej wartości,
  • kłopoty ze snem,  i/albo nadmierna senność, albo bezsenność,
  • duże kłopoty z myśleniem logicznym,
  • brak koncentracji,
  • niemożność odczuwania przyjemności,
  • (przy okazji) wyraźny spadek libido,
  • problemy z miesiączkowaniem u kobiet i erekcji u mężczyzn,
  • uczucie stałego lęku, doprowadzające do ataków paniki,
  • nieustające  zaparcia,
  • ciągłe uczucie suchości w ustach.

To jest taki mały test. Depresja emigranta? Jeżeli odczuwasz 5 z wymienionych tam rzeczy, nie możesz czekać! Myślisz, że to żart? Nie. To coś poważnego! Najpierw zgłoś się do GP, czyli lekarza pierwszego kontaktu, jeśli jesteś na Wyspach. Przejdziesz podobny test, który uświadomi Tobie i lekarzowi z czym macie do czynienia. Nie trzeba być językowym geniuszem, żeby wypełnić test. Jeśli mimo wszystko nie czujesz się językowo dobrze, by objaśniać medyczne terminy w obcym języku, możesz poszukać wsparcia w polskich przychodniach i znajdziesz wsparcie polskiego psychologa lub psychiatry. Tej choroby nie wolno lekceważyć!

A może to tylko chandra? 

Nie trzeba bić na alarm za każdym razem, jak człowiek poczuje tęsknotę i melancholię. Po 10 godzinach w pracy, dziwne dowcipy już nie śmieszą i dzieci inaczej płaczą? Trzeba mieć jednak na uwadze siebie i innych. Nigdy nie wiesz, co może się stać i kto może potrzebować Twojej pomocy. Miej oczy szeroko otwarte, a w sercu chęć niesienia pomocy. Wtedy możesz komuś pomóc, a może i ktoś pomoże Tobie.

Nie ignoruj siebie, własnych potrzeb i potrzeb bliskich. To może się tyczyć Was wszystkich. Przyglądajcie się sobie, gadajcie ze sobą, rozmawiajcie z innymi! Chandra może chwycić każdego, ale nie musi! Depresja emigranta i każda inna również. Tak jak jedna, tak i druga może cyklicznie powracać! Oby nie tej wiosny!

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Życie w Anglii i depresja emigranta"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy
Lonely Neighbour
Gość

Może nie w kontekście emigracji, ale ostatnio też myslałam o depresji : O Że człowiek ma zawsze ten tryb, w którym mysli, że te złe rzeczy się dzieją – gdzies obok, w innych krajach, w innych rodzinach, może nawet znajomym, ale on jest zawsze bezpieczny. Że to po prostu niemożliwe. Że nawet jeśli siódmy dzien nie ma siły wstać z łóżka i nie poszedł do pracy, bo to nie ma sensu, to nadal nie przejdzie mu przez myśl, ze to może depresja. To już nie lenistwo, nie bunt i cokolwiek innego, ale ostatni krzyk o pomoc.

wpDiscuz