Włoskie opowieści dziwnej treści

Ten kozaczek na mapie z jednej strony wspominam dość kiepsko, ale warto było się przełamać i po latach diametralnie zmienić zdanie! Włochy, tamtejszy klimat i to jedzenie! Ach, te włoskie opowieści!

Włoskie opowieści będą troszkę dziwnej treści

Od mojej pierwszej podróży do Włoch minęła już ponad dekada, co jednocześnie uzmysłowiło mi, że nie robię się coraz młodsza! Jednak najadłam się i wstydu, i pietra trochę było. Ale tak to jest, jak człowiekowi wydaje się, że w wieku osiemnastu, czy dziewiętnastu lat może podbijać Europę. Europę? Ba, świat cały. Chciałam sobie zarobić na studia, a wróciłam na tarczy, jak to mówią, do niezbyt uradowanych rodziców. A nie! Wróć. Uradowani to oni byli, bo wróciłam cała i zdrowa.

Teraz, mając już kilkanaście wiosen więcej wiem, że popełniłam masę kardynalnych błędów. Dziś bym sobie na nie nie pozwoliła, ale czym byłaby młodość bez wariacji i przekonania, że wie się lepiej! Wróciłam tam i to w objęcia zimowego Rzymu i przywiozłam masę ciepłych wspomnień. Wybiorę się tam raz jeszcze! Ale zanim to nastąpiło, zarzekałam się, że do Włoch nie wrócę, choćby nie wiem co! Dobrze, że człowiek nie krowa i zdanie może zmienić!

Dawno, dawno temu

Żyła sobie w małym mieście dziewczyna. Wydawało jej się, że świat zaraz legnie u jej stóp, bo przecież właśnie skończyła liceum, zdała maturę i aplikowała na studia! Już pisząc to, uśmiech pojawia się na mojej twarzy, tylko po to, żeby zaraz zniknąć! Owa dziewczyna usilnie chciała odciążyć rodziców i zacząć zarabiać na studia, jeszcze przed ich rozpoczęciem. Żeby sprawa nie była taka łatwa, za kraj destynacji wybrała sobie dziewczyna, kraj inny niż jej własny. Długo przeglądała gazety w poszukiwaniu ogłoszeń i jeszcze dłużej rozmawiała ze swoimi doświadczonymi życiowo rówieśnikami.

I znalazła! Znalazła ogłoszenie w popularnej do dziś gazecie X. W gazecie – myślisz i w głowę się pukasz? Ano, w gazecie. Wyobraź sobie, że jest rok 2005. Tamta dziewczyna może i miała komputer, ale już słowo Internet wymawiała z miękkim „r”, takim ba”r”dzo ame”r”ykańskim sposobem. Nie wiedziała bowiem o jego zastosowaniu we współczesnym świecie, nowo zrodzonego XXI wieku. Wiedziała, że rok wcześniej Polska weszła do Unii Europejskiej, a na historii trochę Pan mówił o wolnym podróżowaniu i otwieraniu się rynku na tanią siłę roboczą.

Nie doczytała, co znaczy tania siła robocza, ale zaraz miała się o tym przekonać na własnej skórze i na skórze jej współtowarzyszy niedoli. Młodych ludzi z lubuskiego, którzy z chęcią poprawienia sobie bytu w tamtejszej Polsce, musieli strasznie uważać na swoje (od)byty za granicą. O tych ostatnich wspominam nie bez kozery, bo to sprawa była zarówno w przenośni, jak i dosłownie. Ale wracając do czytania gazet. Przeczytali, zadzwonili i już za tydzień mieli zarezerwowane miejsca w busie i to prosto w szpony grubych Euro jadące, które to Euro miały wystarczyć na pierwszy rok studiów, nie biorąc grosza od ukochanych rodzicieli.

Włoskie opowieści dziwnej treści

Osądzi nas czas i nic innego (oprócz znajomych, rodziny, przyjaciół i nowych ludzi, których poznamy)

Żeby tu nam się jakiś sąd po latach dla rodziców nie przyplątał, zapewniam, że panna 18 lat miała skończone. A że odważna (i głupia przy okazji) była, to i 3 kolegów męskich ze sobą zabrała. Żegnali ich bliscy i dalsi, a pożegnania ukrócił jeden z kierowców owego busa, co to ich tak wieźć do finansowego raju miał. Już dobrze, przecież wrócą cali, zdrowi i zarobieni – obiecywał z uśmiechem szemranym na ustach. I ruszyli w świat szeroki, na dwa busy pełne ludzi, co mieli to swój świat zmienić, żenić się i domy budować.

Naiwności takich nie było końca. To były jeszcze te czasy, co to na granicy paszporty sprawdzano. I chociaż serce mówi i rozum, żeby nie dawać nikomu paszportu swojego, to jednak wyjścia nie było, bo kierowca kazał. Jednak gdzieś miała z tyłu głowy wiadomość od rodziców: nigdy nie dawaj córuś, swojego paszportu – i pilnie strzegła go, jak tylko mogła. I miała rację.

Ostra jazda

I nie wspomniałam do jakiej to pracy ta dziewczyna z bajki jechać miała. Już spieszę sprostować taką niewiadomą. Na zbiór pomidorów, rzecz jasna, Italia! I sezon w pełni i głowa pełna wyobrażeń, że te pomidory, to jak u babci w szklarni rosną i je się tak zbiera, jak babcia: dystyngowanie, powoli, bez pośpiechu. Zwrot „na akord” jeszcze nic jej nie mówił, więc spokojna jej była nastoletnia głowa. Pomidory lubimy, zbierać umiemy, reszty się nauczymy.

Żeby te hasła dzisiejsze tak pięknie brzmiały w naszych uszach. Takie oferty jakby tylko były, to nikt na bezrobociu by nie tkwił. Ale powoli, powoli, bo on ciągle jadą. Dobrze, że kierowców było dwóch. Jeden sobie wyciągnięty drzemał na naszych walizkach, a drugi drzemał sobie już za kierownicą, prowadząc pojazd rzecz jasna. Dobrze, że panna ciekawa świata była i zamieniła się na miejsca z tym, co odpoczywać poszedł. Już byli we Włoszech, już witali się z polem, a tu nagle… z pasa zjeżdżają całym busem i tylko ona krzyczy: uważaj! I uwagę zwrócił, bo się obudził i nie przygrzali z impetem w barierki mostu. I stała nad nim, jak on to ze stresu poszedł się wyrzygać, gdzieś na niedalekim parkingu. Przeżyli.

Oferta ofert

Dojechali w miejsce przeznaczenia wczesnym rankiem cali i zdrowi, psychicznie jednak już pokiereszowani. Piękne, małe, włoskie miasteczko przywitało ich lejącym się z nieba żarem. A on, ten Śpiący Kierowca zwraca się do młodej panny  w te słowa:

Bo wiesz, fajna jesteś. Ładna taka i niegłupia. My tu dla takich jeszcze inną pracę mamy. Zamiast tam w brudnej ziemi się tarzać, w starej szopie nocować i te pryskane pomidory trzepać, możesz zostać tu. Tu w mieście. Spać będziesz w czystej pościeli, w marmurach gości przyjmować

A że jak sam rozmówca powiedział, dziewczyna niegłupia była, to szybko domyśliła się, że tu o burdel chodzi! W tej młodej, romantycznej duszy aż zapłonęło – ze złości – rzecz jasna. Spoliczkować go chciała, jednak do wniosku doszła, że jak gówno ruszy, to śmierdzieć będzie.

Co się okazało

A no wiele rzeczy okazało się na miejscu. Przełożoną ich była Polka w swej osobie, przysadzista, mała, z wredną twarzą i jeszcze gorszym charakterem. Wywieźli ich wszystkich na ogromne pole, palone słońcem od najwcześniejszych godzin poranka. W zasięgu wzroku, oprócz starego domu z rudej cegły i w dodatku bez okien, nie było widać nic, poza pomidorami. A wiesz jak rosną pomidory na plantacjach?

Niby równo i w rządkach są ładnie posadzone, ale im dłużej rosną, tym bardziej są sobie bliskie. Gałązkami zaczynają się przytulać, obściskiwać, przyklejać do siebie, tworząc kilometry kwadratowe pomidorowego dywanu, w kolorze soczystej zieleni. Zrywanie ich ręcznie nie wchodzi nawet w rachubę, a i stopami raczej nikt nie próbował. Przełożona była nasza z właścicielem pola, który z miejsca zademonstrował o co w całej sztuce chodzi. To nic, że za sobą mamy 24 godziny w cholernym busie i że stoimy w środku pola, gdzie żar gotuje nam mózgi. To nic, że jeszcze nie wiemy, gdzie mamy zamieszkać.

I oto nasz nowy boss przystanął przy wielkiej skrzyni, takiej co zmieściłabym się 8 razy, że tak na oko wyliczę bez żadnej ściemy i z korzeniami tego wielkiego krzaka, rosły chłop, ledwo wyrwał. I tym krzakiem o skrzynkę, z ogromną mocą, żeby te wszystkie pomidory pospadały trzepał! Część z nich w rzeczy samej była uszkodzona, ale szefowi było to obojętne. Za taką skrzynkę pracownikowi należy się? Uwaga… 3 Euro! A podobno jest i taki, co 12 skrzynek w 8 godzin robi. Tylko do tej pory nikt go nie widział.

O tym co dalej, w następnym wpisie…

Dodaj komentarz

7 komentarzy do "Włoskie opowieści dziwnej treści"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy
Sylwia z TUiWszedzie.pl
Gość

jestem ciekawa dalszej części tej przygody 😉 Więc to prawda co mówią: podróże kształcą – uczą życia

Marina
Gość

Szkoda, że musiałaś Włochy pozanać z tej strony. Pamiętam jak lata temu było głośno o ,,Włoskich Obozach Pracy”..

Szymon
Gość

Czekam na więcej 🙂

Aleksandra / Thief of the world
Gość

O matko! Jak byłam młoda to słyszałam takie historie, ale zawsze były dla mnie takie nierealne. Z drugiej strony mam znajomych, którzy jeździli na truskawki do Norwegi czy Szwecji i byli zadowoleni. Co kraj to…

Kamila
Gość

Swietnie piszesz masz talent! No coz teraz sytuacja troche sie zmienila, tania sila robocza wciaz jest ale teraz to przewaznie z Afryki, Polakow coraz mniej, juz tylko nieliczni zostali glownie kobiety do pracy badante. Fajnie sie ciebie czyta, bede wracac 🙂

wpDiscuz