Weekend w Porto – część druga

Za mną już kilka weekendów w Porto. Miasto od początku nie zrobiło na mnie piorunującego wrażenia. Może to dlatego, że nie miałam czasu na zwiedzanie? 

Poranna kawa z widokiem na rzekę

Poranek w Porto..
Poranek w Porto..

Jak już pisałam wcześniej, zwiedzając miasto miałam towarzystwo, więc było całkiem wesoło. Zaczęliśmy od porannej kawy, w centrum miasta, tuż przy rzece Douro. Co ciekawe wiele małych knajpek wydawało się być otwartych, a w rzeczywistości nie serwowały nawet kawy do godziny 12.

W drodze do miasta, tuż przy stacji metra São Bento, można znaleźć punkt informacji i sprzedaży różnego rodzaju biletów. Tam raczej bez kolejki kupisz bilet na godzinny rejs statkiem po rzece za 12,50 EUR, a w tym karnecik na degustację porto w jednej z dwóch winiarni. Trzeba jednak pamiętać, żeby przy nabrzeżu znaleźć odpowiedniego przewoźnika i umówić się na konkretną godzinę i lepiej zacząć rano, bo później kolejki są niesamowite!

Vila Nova de Gaia

W skrócie Gaia, czyli osobne miasto, w moim słowniku, miasto po właściwej stronie rzeki! Czemu tak? Bo to właśnie tam znajduje się najwięcej winiarni, które robią porto 🙂 Żeby zaliczyć je wszystkie, trzeba mieć dużo czasu i mocną głowę! Oczywiście w sieci można znaleźć zorganizowane wycieczki po takich miejscach, z kilkoma kieliszkami degustacji za jakieś 25 EUR.

Naszym pierwszym przystankiem miał być Sandeman. Marka z roku 1790 i pod takim samym tytułem można zafundować sobie wycieczkę po winnicy, razem z degustacją w cenie 16 EUR. Było tam jednak tak tłoczno, że postanowiliśmy iść do Porto Cruz i odebrać nasz darmowy kieliszeczek wina. To miejsce nie zrobiło na mnie wielkiego, pozytywnego wrażenia. Wystrój surowy i zimny, a obsługa nie zachęcała nawet do degustacji.

Sandeman. Ten napis rzuca się w oczy w całym mieście..
Sandeman. Ten napis rzuca się w oczy w całym mieście..
Porto Cruz nie przypadło mi do gustu..
Porto Cruz nie przypadło mi do gustu..

Dalej w planach było Offley z 1737 roku, a tu trzeba się troszkę namęczyć, bo do winnicy prowadzi kręta, stroma uliczka. Oczywiście nie mieliśmy pojęcia o godzinach otwarcia (od marca do października od 10.00-12.30, 14.00-18.00), więc pocałowaliśmy klamkę i poszliśmy dalej.

I tak trafiliśmy do miejsca pod nazwą Croft i mojego zdecydowanego faworyta. Z niewielkiego tarasu, gdzie miejsca jest tylko na 4 małe stoliczki, maluje się przed nami odrobina Porto, a z drugiej wielkie, zielone pole z widokiem na kolejne winiarnie.

Na nasze (nie) szczęście Offley otwierali o 14.00..
Na nasze (nie) szczęście Offley otwierali o 14.00..
Moja ulubiona winiarnia to Croft, mogłabym siedzieć tam godzinami..
Moja ulubiona winiarnia to Croft, mogłabym siedzieć tam godzinami..

I może te szklane drzwi mało zachęcają do wejścia, ale to tylko pozory, bo środek zachwyca klimatem. Wszystko jest idealnym połączeniem drewna i kamienia, a atmosfera jest tak niesamowita, że mogłabym tam siedzieć od rana do nocy (od 10.00 niestety tylko do 18.00), przez cały rok (z wyjątkiem 1.01 i 25.12). Do tego obsługa przemiła, profesjonalna, pogodna, cierpliwa i z poczuciem humoru. Okazało się, że jest to najstarszy producent porto, którego początek sięga aż 1588 roku. Degustacja 3 kieliszków, które do małych nie należą, to 7 EUR, a moim zdecydowanym faworytem został The Croft Vintage 2011. I tak siedzielibyśmy pewnie i cały dzień, ale Porto się samo nie zwiedzi.

6 mostów w godzinę, czyli łódką po rzece

I jak już wspominałam zarezerwowaliśmy wcześniej wycieczkę. Ledwo się wyrobiliśmy, bo degustacja, jak wiadomo, wciąga! Łódka była pełna do ostatniego miejsca, a ludzie nie mogli spokojnie wysiedzieć na swoich miejscach bez wstawania i nagrywania telefonami, tabletami, kamerami całego kursu. Nie miałam nawet jak porządnie wyciągnąć aparatu, ale na szczęście widoki pamiętam. Przepłynęliśmy się, podziwiając okolice i 6 mostów oczywiście:

Mosty w Porto..
Mosty w Porto..
  • Ponte Dom Luís I – budowany między 1881-1886 i w tamtym czasie był najdłuższym mostem świata,
  • Maria Pia – otwarty w roku 1877, a nazwany na cześć żony króla Ludwika I. Pierwsze kolejowe połączenie Porto i Vila Nova de Gaia,
  • Ponte de São João – jeden z mostów kolejowych o długości całkowitej 1029 metrów, budowany w latach 1984-1991,
  • Ponte do Infante – oddany do użytku w 2002 roku, najmłodszy most w mieście,
  • Ponte do Freixo – część obwodnicy, otwarty w roku 1995,
  • Ponte da Arrábida – most najbliżej Oceanu Atlantyckiego, budowany między 1957 a 1963.

Plaża i zachód słońca 

Zrobiła się już jakaś 16, a na plaży jeszcze żeśmy nie byli. Z dzielnicy Ribeira, skąd zabierał nas i odstawiał statek, na plażę można dostać się na przynajmniej trzy sposoby. Pieszo, przy rzece jakieś 10 kilometrów spacerem i co ważne bez wspinaczki. Autobusem numer 500, gdzie działa nasza karta Andante, dość szybko, bo w jakieś 15 minut, albo też małym, turystycznym tramwajem, za 2,50 EUR, podobnym do tego cuda:

Na plażę w Porto można się dostać podobnym cackiem..
Na plażę w Porto można się dostać podobnym cackiem..

Przespacerowaliśmy się piaszczystą plażą w dzielnicy Matosinhos, podziwiając surferów na deskach. Znaleźliśmy małą knajpkę na plaży, rozsiedliśmy się spokojnie, żeby napić się portugalskiego piwa. Mój przyjaciel zdecydował, że nie wyleci z Porto bez kąpieli w oceanie. Mnie na samą myśl zrobiło się zimno, ale on niewiele myślał i z radością małego dziecka pobiegł sobie popływać. Ja siedziałam sobie spokojnie podziwiając zachód słońca!

A widoki miałam przepiękne!

Życzę sobie więcej takich dni! A to Weekend w Porto i jego część pierwsza.

Polecam, jeśli chcesz wiedzieć więcej o wycieczkach po Portugalii:

Tomar i Fatima

Guimaraes

Kulinarne ciekawostki Portugalii

 

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "Weekend w Porto – część druga"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy
Dorota
Gość

Piękne miejsce, chociaż pewnie nie chciałoby mi się tyle zwiedzać. Jestem z tych ludzi, co jadą – jak to się mowi – pochillować 😛

zprocywystrzelona
Gość

pieknie wyglada! a jak z knajpkami? jakies jeszcze miejsca polecasz w portugalii?

M.malena
Gość

Porto to jedno z tych miejsc, do których bardzo chce dotrzeć, a mi się nie udaje.

Nati testuje
Gość

Widząc takie zdjęcia, aż sama chciałabym się tam znaleźć 🙂

wpDiscuz