Weekend w Porto – część pierwsza

Wspominałam już, że jestem szczęściarą, bo mam w planach siedzieć w Porto trzy miesiące, a może nawet dłużej. Dopiero po dwóch tygodniach mieszkania tutaj miałam wolny weekend, w dodatku odwiedził mnie przyjaciel z Wielkiej Brytanii, a w zasadzie z Nowej Zelandii. Obydwoje nie mieliśmy wcześniej okazji pozwiedzać Porto. Pogoda nam dopisała. Co mogę podpowiedzieć i polecić? Zaczynam!

Casa da Musica

Jako że mieszkam w okolicy, postanowiłam zacząć od tego miejsca. Sala koncertowa i miejsce wielu wydarzeń muzycznych i kulturalnych. Jeszcze niedawno budynek nie istniał, ale Porto było Stolicą Kultury Europejskiej w 2001 roku i proszę bardzo. Ciekawa architektonicznie jest ta bryła Ci powiem, ale całkiem interesująco to wszystko wygląda.

Budynek Casa da Musica. Prawda, że ciekawy?
Budynek Casa da Musica. Prawda, że ciekawy?

Na zewnątrz często można zobaczyć młodzież na deskorolkach i rowerach, gdyż mają tam taki mały dla siebie plac zabaw. Do tego kawa i czerwona, owocowa babeczka z nadzieniem z białej czekolady, za niecałe 2 EUR? Pyszna sprawa! Obok niestety ogromne, zagrodzone pole i robota w tle, jednak w planach ma tam powstać podobny budynek o podobnym przeznaczeniu. Zawsze jednak można zamknąć oczy i pójść w kierunku centrum.

Droga do miasta z odrobiną historii

Idąc z Casa da Musiaca w stronę centrum mijamy oczywiście ogromną kolumnę z portugalskim lwem i francuskim orłem. Jest to Rotunda da Boavista, czyli symbol zwycięstwa wojny na Półwyspie Iberyjskim, która trwała w latach 1807-1814.

Rotunda da Boavista to symbol zwycięstwa..
Rotunda da Boavista to symbol zwycięstwa..

Dotarcie do głównego budynku Uniwersytetu Porto, którego początki sięgają roku 1762, zajmuje nam jakieś 20 minut spacerem. Na głównym placu przed dzisiejszym Rektoratem szumi nieśmiało fontanna, naprzeciwko wzrok przyciąga ogromna mozaika w bieli i błękicie na  budynku Kościoła Karmelitanek rodem z XVII wieku. Dookoła szumnie krzątają się turyści, popijając leniwie kawkę w okolicznych restauracjach.

Kosciół Karmelitanek w Porto..
Kosciół Karmelitanek w Porto..

Zielone wino w centrum miasta

Jeśli stojąc twarzą przed budynkiem uniwersytetu pójdziesz w lewo (tak, jestem pewna, że w lewo), znajdziesz niesamowite miejsce. Pod wieżą Torre dos Clérigos znajduje się pagórek, a na nim przepiękny placyk z drzewkami oliwkowymi i.. małą knajpką na świeżym powietrzu, gdzie serwują zielone wino.

Zielone wino..
Zielone wino..

Najśmieszniejsza sprawa, oprócz tego, że wino wcale nie jest zielone, faktem jest, że pod Tobą znajdują się bary i restauracje. Ty siedzisz na górze i podziwiasz widoki, a oni siedzą tam w dole. Przepięknie!

Wieża Torre dos Clerigos..
Wieża Torre dos Clerigos..

Punkt widokowy

Tym razem odbijamy na prawo od wspomnianej wcześniej wieży i zapuszczamy się w wąskie, chłodne uliczki. Idąc prosto dojdziemy do punktu widokowego, gdzie wspaniale migocze sobie rzeka Douro, a z jej drugiego brzegu słychać można już szum lanego wina. To tam bowiem znajdują się największe winiarnie miasta.

Panorama Porto..
Panorama Porto..

Jest to dość specyficzny punkt. Niby to taras, ale daleko mi do stwierdzenia, że jest to piękne zadbane miejsce. Z jednej strony przepiękny, monumentalny kościół, a z drugiej powybijane okna w starym, opustoszałym budynku.

Panorama i przyjaciele..
Panorama i przyjaciele..

Przeprawa przez rzekę i pierwsze porto w życiu

Jeżeli zejdziesz krętymi uliczkami i stromymi schodami z punktu widokowego w stronę rzeki, wyjdziesz na zatłoczoną przez turystów dzielnicę miasta. Ribeira, czyli historyczne centrum rozpościerające się przy Douro jest na liście UNESCO.

Porto
Porto z rzecznej taksówki..

Kilkadziesiąt kroków od wielkiego mostu króla Ludwika I, który jest długi na 385,25 metrów, znajdziecie uroczą, rzeczną taksówkę. Myśmy mieli przyjemność być jedynymi pasażerami na pokładzie. Szybko, sprawnie i  za 3 EUR przedostaliśmy się do dzielnicy winiarni.

Winiarnia od środka..
Winiarnia od środka..

Quevedo było naszym pierwszym przystankiem. Możesz sobie zafundować degustację zaczynając od 3 EUR po 12 EUR od kieliszka. Na miejscu można nawet zamówić wino do dowolnego miejsca w Europie i poczuć klimat bez wychodzenia z domu! O porto nie miałam pojęcia, a i na winie się nie znam, dlatego zobaczcie eksperta:

Bezpłatne wycieczki po mieście

Wybraliśmy się na jedną z bezpłatnych wycieczek po Porto. Byliśmy lekko zaskoczeni, bo podobną trasę przebyliśmy chwilę wcześniej. Wynalazłam w Internecie Porto Walkers. Organizują oni dwie wycieczki dziennie, bez względu na pogodę. Jedna jest rano o 10.30, a kolejna o godzinie 15.30 i wszystko to, za tyle ile masz ochotę zapłacić, pamiętaj jednak, żeby zarezerwować bezpłatnie wycieczkę dzień wcześniej. Przewodnicy stwierdzili, że w grupie nie powinno być więcej niż 15 osób, bo jest zbyt tłoczno i wycieczka nie ma większego sensu.

Pierwszy punkt wycieczki..
Pierwszy punkt wycieczki..

Zdania były podzielone. Poszliśmy we troje i każdy z nas miał inną opinię. Mnie się podobało i nie wiem, czy to dlatego, że nasz przewodnik był przystojnym, mówiącym odrobinę po polsku Portugalczykiem, trenującym kiedyś rugby we Wrocławiu, czy może przez to, że widać było w nim miłość do tego co robi. Były scenki rodem ze średniowiecza angażujące całą grupę i opowiadanie z zapałem o historii mieszkających tu ludzi, do tego odpowiedzi na wiele dziwnych pytań.

Pierwsze kroki naszej zorganizowanej wycieczki..
Pierwsze kroki naszej zorganizowanej wycieczki..

Mój przyjaciel był kompletnie na nie, bo za długo, za dużo gadania, za mało konkretów, a koleżanka była gdzieś w  połowie między gorąco i zimno. Całość trwa około 3 godzin, a nawet i więcej, więc doradzam wygodne buty. Później należała się nam kolacja, ale zabij mnie nie mam pojęcia, jak nazywała się knajpa, w której jedliśmy. Dam znać jam mi się przypomni.

Weekend w Porto uważam za bardzo udany..

Tymczasem kolejną część weekendowego zwiedzania Porto znajdziesz tu! Buziaki.

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Weekend w Porto – część pierwsza"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy
Joanna
Gość

Moja siostra od bardzo niedawna mieszka w Porto. Podrzuciłam jej wszystkie twoje posty 🙂

Ilona
Gość

KOCHAM PORTO (miasto, wino dla mnie troszkę za ciężkie, ale nie odmówię :])! ! ! Ma tyle do zaoferowania, że codziennie można odkrywać co nowego, a ja spędziłam tam tylko 5 dni. Do Portugalii z pewnością jeszcze zawitamy. Mam nadzieję, że w tym roku!

NaWylocie.pl
Gość

Najpiękniejszy kraj Europy.

Klaudia
Gość

Porto od jakiegoś czasu jest na mojej podróżniczej liście marzeń. Muszę zacząć myśleć o planowaniu podróży do tego miasta 🙂 Pozdrawiam

wpDiscuz