Szczęśliwy marzec – podsumowanie miesiąca

Szczęśliwy marzec, bo nareszcie karta się odwróciła. Szczęśliwy marzec, bo nieśmiało przyszła wiosna. Szczęśliwy marzec, bo nareszcie wyklarowały się plany i to do końca tego roku!

Początek tego 2017 był mało owocny, jeżeli chodzi o jakiekolwiek plany podróżnicze. Poza styczniowym wyjazdem do Włoch niestety nie udało mi się wyjechać poza trasę Żagań-Zielona Góra. W lutym dużo nauki i kolejna zdana sesja egzaminacyjna, a początek marca to przecież nowy semestr i zmiany.

Blog

Marzec był z jednej strony małym podsumowaniem historii z przeszłości, z drugiej miesiącem nowych pomysłów. I tak na blogu pojawiło się kilka wpisów, takich jak:

  • Podsumowanie lutego, czyli dlaczego mam zawsze pecha w Walentynki i jak 14 lutego potrafi być nieznośny niezależnie od tego, czy jest się singlem, czy nie;
  • Wspomnienia z pierwszego wyjazdu do Włoch, czyli o małej tragedii wyjeżdżających za granicę młodych Polaków, którzy przed ukończeniem dwudziestki chcą podbijać świat;
  • Włoskiego horroru część druga i ostatnia, czyli jak nie wyjeżdżać do pracy za granicę, nie mając o tym zielonego pojęcia;
  • Recenzja książki Martyny Wojciechowskiej „Przesunąć horyzont”, czyli dla każdego zakochanego w górach (i szczęśliwych zakończeniach) człowieka, który marzy o zdobyciu Góry Gór;
  • Niesamowity wywiad z niesamowitą kobietą, czyli jak z Kopciuszka na emigracji Asia stała się prawdziwą Królową Własnego Biznesu;

Życie

Muszę przyznać, że to mój najdłuższy pobyt w domu, chyba od czasu, kiedy to sto lat temu wyjechałam na studia. W grudniu wróciłam ze stażu w Portugalii, pojechałam na 5 dni do Rzymu i od tej pory siedzę w domu, szukając to nowych okazji, żeby naukowo rozwijać się za granicą. Doskonale wiem, że praca mi z nieba nie spadnie i że czasami wystarczy być w dobrym miejscu, o dobrej godzinie. Albo wystarczy wejść na odpowiednią stronę i kliknąć odpowiedni przycisk Aplikuj, a później życie samo nabiera rozpędu.

Najpierw złożyłam podanie o pracę przy projekcie w Anglii, a chwilę później znalazłam ofertę praktyk w Hiszpanii. Pierwsza opcja jest mi już znana i nie będzie to mój debiut w Milton Keynes, a druga, czyli mieszkanie w przepięknie słonecznym kraju, od dawna było na mojej liście marzeń! Kilka dni później miałam już za sobą 2 rozmowy kwalifikacyjne, a za kilka kolejnych mogłam już świętować drobne sukcesy!

  • I tak, wyjeżdżam znowu na Wyspy na 7 tygodni (08.05-01.07) podreperować budżet, spotkać przyjaciół i stawić czoła nowym wyzwaniom (mam też już kilka planów podróżniczych na wolny czas);
  • Murcia na południu Hiszpanii czeka na mnie od początku nowego semestru akademickiego (15.10-15.02), a tam od zwiedzania dzielić mnie będzie jedynie 5 godzin pracy dziennie od poniedziałku do piątku!

Zawsze po burzy wychodzi słońce, prawda?

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz