Pub w Anglii, czyli co może zaskoczyć

Pub, bar, restauracja, dyskoteka, party. Czasami miałam wrażenie, że angielskie knajpy to całkiem inny świat. Pub w Anglii, czyli co może Cię zaskoczyć w tamtejszych rozrywkowych miejscach

1. Tam nigdy nie będziesz sam(a)
Czasami miałyśmy ochotę z dziewczynami posiedzieć, poplotkować w jakimś małym, przytulnym barze. A gdzie tam! Już od samego wejścia słyszy się od nieznajomych, zazwyczaj panów, w każdym wieku: Hi, how are you? Ledwo usiądziesz gdzieś sobie spokojnie przy większym stoliku, a zaraz ktoś Cię zaczepi. A zaczepiają wszędzie! Czy stoisz przy barze czekając na zamówienie, czy myjesz ręce w toalecie (Angielki też są rozmowne), czy wybierasz numer żeby zadzwonić do kogoś stojąc na dworze. Oni mają zawsze coś do powiedzenia, zaraz się przedstawią i zaczną wciskać drinka z numerem telefonu.

Pub w Anglii? Lubię to!
Pub w Anglii? Lubię to!

2. Na stojąco
Sztuki picia piwa, czy też innych drinków na stojąco nie mogę pojąć. Żadna to dla mnie przyjemność wystawać w pubie przez parę godzin, a u nich to normalne. Chodzą od jednego do drugiego i ma się wrażenie, że im to absolutnie nie przeszkadza! Ja miałam dosyć po godzinie. Fakt jest jednak taki, że w większości knajp jest bardzo gwarno i siedząc przy stoliku ciężko jest cokolwiek usłyszeć. Także szczerze polecam wygodne buty, bo stojąc w angielskim pubie można zapuścić korzenie.

3. Dywany w knajpach
To fenomen chyba na skalę światową. Mają je w lokalnych barach i wielkich pubach. Każde z tych miejsc ma dość specyficzny zapach, taka mieszanina zatęchłego dywanu i rozlanego, starego piwa. Pojąć tego nie mogę za grosz! Nie mówię oczywiście, że śmierdzi tam na potęgę, bo bym przesadziła, ale jednak. Pracowałam w jednym z takich miejsc. Dwa piętra, ogromne miejsce i to w dodatku z baletami na weekendy. Do dziś nie wiem, jak oni czyścili te dywany!

Knajpa i dywan? Czemu nie!
Knajpa i dywan? Czemu nie!

4. Pint please!
Jeżeli Ci przyjdzie zamówić w kufel piwa – taki półlitrowy – w Wielkiej Brytanii, to w żadnym wypadku niech Ci nie przychodzi do głowy zamawiania czegoś w rodzaju big, czy huge, bo gwarantuję dziwne spojrzenia całej obsługi, no chyba, że Cię znają, wiedzą, że jesteś z innego kraju i mają poczucie humoru. Pint to (uwaga!) półkwarta, czyli na angielski kufelek (i na moje szczęście) 568 ml! Trzeba się przyzwyczaić, że jeżdżą po złej stronie ulicy, mają mile, mierzą w calach i leją półkwarty!

5. Bez piany na dwa palce
Oj co ja się miałam ze stałymi klientami na samym początku mojej kariery na barze! I to zarówno w Polsce, jak byłam studentką, jak i w Anglii, gdzie byłam magistrem od lania piwa! W Polsce opierdziel jak nie było piany na dwa palce, a w Anglii krzyki, że za mało leję! Tam lejesz piwo do momentu kiedy zaczyna się wylewać. Wtedy masz pewność, że nikt nie zwróci Ci uwagi i nie poprosi przełożonego (mówię całkiem serio)! Jako klientkę bardzo mnie to wkurzało, bo takiego piwa bez rozlewania na ten śliczny dywanik, nie dało rady donieść do stolika. Później, jak zasiliłam szeregi serwujących, wiedziałam, że innej opcji nie ma! Masz i pij!

Pint bez piany na dwa palce!
Pint bez piany na dwa palce!

6. Woda w knajpie za darmo
Kranówa, czyli tap water jest za darmo wszędzie! Trzeba to oczywiście doprecyzować przy barze, ale nikt nie ma prawa za kranówkę Cię podliczyć. Wyobraź sobie, że w polskim barze prosisz szklankę wody. Co słyszysz? Bo ja 5 złotych!

7. Dwie minuty na sprawdzenie zadowolenia
Przyznam szczerze, że na początku irytowało mnie to, jak jasna cholera! Kelner biega między stolikami i z przylepionym uśmieszkiem na zmęczonej twarzy pyta, czy wszystko jest ok z naszym jedzeniem. Raz, drugi, no i na cholerę mi tu i trzeci raz wystajesz! I tu nie chodziło o to, że dostanie większy napiwek za zainteresowanie klientem. Niektóre knajpy mają określony czas na sprawdzenie, czy wszystko jest dobrze i to właśnie Twój czas na podjęcie decyzji, czy jest dobre, czy może chcesz oddać, bo frytki są surowe, makaron zimny, stek miał być inaczej wysmażony. Co najlepsze, tam się nikt w tańcu nie pierdzieli, bo lepiej poprawić zamówienie, niż oddawać pieniądze klientowi. U mnie w knajpie mierzono nam czas między wydaniem dania na salę, a sprawdzeniem poziomu zadowolenia u jedzącego. Najlepiej dla statystyk to poniżej 2 minut i 30 sekund.

Bądźcie łaskawi dla kelnerów, pytających o wasze zadowolenie!
Bądźcie łaskawi dla kelnerów, pytających o wasze zadowolenie!

8. Ostatni dzwonek po piwo
Mnie bardzo rozbawił kiedyś fakt, że za barem wisiał wielki dzwon, niczym w jakimś polskim kościele. Okazało się, że jak wybiła północ, to bili w dzwon raz. Pół godziny później dwa razy. W tym momencie, mój angielski znajomy poderwał się niczym poparzony i pobiegł do baru zamówić jeszcze jedną kolejkę! Okazuje się, że to dosłownie ostatni dzwonek do ostatniego piwa, bo niedługo zamykają. Szkoda tylko, że tak wcześnie.

 

 

Dodaj komentarz

7 komentarzy do "Pub w Anglii, czyli co może zaskoczyć"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy
Ladyf123
Gość

Pracowałam w knajpie, gdzie głównymi gośćmi były osoby z Wysp i powiem szczerze, że nic z tego mnie nie dziwi 🙂 W Polsce oprócz tych dwóch ostatnich punktów jest wszystko podobne w barach tego typu 😉

Joanna
Gość

Mieszkałam 10 lat w Anglii i wszystko to o czym piszesz mnie zaskoczyło podczas mojej pierwszej wizyty w pubie. Strasznie je lubiałam. Brakuje mi tej przytulnej atmosfery puby, kiedy na dworze wieje i pada deszcz 🙂

Dorota
Gość

Pewnie na dłuższą metę jest to męczące, ale chciałabym spróbować czegoś takiego, że wchodzę sobie do pubu i wszyscy zagadują haha 😀 Musi być mega pozytywne!

PS W CafeSynergia w Katowicach jest woda za darmo! 😀

wpDiscuz