Porto i kilka porad praktycznych

Porto i pierwsze kroki po mieście, które właśnie postawiłam. Tym chciałabym się z Tobą dziś podzielić. Moja ekscytacja nie zna granic i z uśmiechem na ustach mogę stwierdzić, że jestem szczęściarą!

Jak to się stało, że jestem w Portugalii?

W trakcie semestru, który spędziłam w Czechach już zastanawiałam się, gdzie by tu pojechać. Zaczęłam więc przeglądać oferty staży zagranicznych i natknęłam się na ciekawą rzecz. Projekt badawczy w Porto, który miał polegać na tworzeniu bazy danych, gromadzącą informacje na temat kobiet w nauce. Dodatkowo wszystko związane ma być z literaturą porównawczą i organizowaniem konferencji naukowych. Projekt ma trwać do lipca 2017 roku i nawet nie myślałam dwa razy, zanim aplikowałam.

Rotunda da Boavista robi wrażenie..
Rotunda da Boavista robi wrażenie..

To był koniec maja i nawet nie wiesz w jakim byłam szoku, gdy na drugi dzień dostałam odpowiedź z podziękowaniem za aplikację i informację zwrotną. Poproszono mnie o pisemne uzasadnienie i.. tydzień później okazało się, że zostałam przyjęta! Trochę potrwało, zanim mój uniwersytet wyraził na to zgodę. Ale pomijając komplikacje. Jestem w Porto od kilku dni, moją mentorką jest znana w całej Portugalii (i nie tylko), Ana Luísa Amaral i ucząc się, bawię się wybitnie!

Pierwszy dzień spędziłam na plaży w okolicy Foz do Douro..
Pierwszy dzień spędziłam na plaży w okolicy Foz do Douro..

Jak dotrzeć do Porto?

Mieszkam niedaleko Zielonej Góry i miałam do wyboru lot z Berlina i Warszawy. Zdecydowałam się na naszą stolicę, z tego względu, że mieli w tym czasie tańsze loty. Łatwo nie było, bo moja droga z domu do nowego domu trwała jakiś czas, a do tego jakieś 45 kilo bagażu nie chciało być lżejsze. Zastanawiasz się ile to kosztowało? Już Ci mówię:

  • bilety studenckie na pociąg Żagań-Wrocław-Warszawa to koszt 75 PLN,
  • bilet lotniczy, tylko z miesięcznym wyprzedzeniem, bagażem do 23 kilogramów i dużym podręcznym kosztował mnie 490 PLN. Wybrałam Wizzair, ale można pokusić się o sprawdzenie portugalskich linii lotniczych TAP, a z Berlina  (i dla moich znajomych z okolic Londynu) tanio lata do Porto Ryanair,
  • jednorazowy bilet do centrum miasta metrem + karta Andante, którą później można doładować to 2,40 EUR.
  • razem: 575 PLN.

Dużo, mało?

Zakwaterowanie

Oczywiście na dłuższy pobyt w tym pięknym mieście wyszukałam sobie miejsce, które miało być niedaleko metra i mojej uczelni. Byłam mega szczęśliwa, kiedy kazało się, że będę mieszkać 1,8 kilometra od miejsca stażu. Nie wzięłam tylko pod uwagę jednego, prostego faktu. Porto to teren, powiedziałabym pagórkowaty, więc mam pod górkę. Na szczęście mieszkam minutę od stacji metra Casa da Música, czyli jest dobrze!

Mieszkam niedaleko..
Mieszkam niedaleko..

Dziwna sprawa, ale bardzo ciężko było mi znaleźć pokój i to tylko z tego względu, że było już późno, a wszyscy studenci tłumnie przybyli do Porto już na początku września. Polecono mi Airbnb i znalazłam pokój za 180 EUR miesięcznie z rachunkami. Poznałam już moje nowe (świetne) współlokatorki.  Jedna z Niemiec, druga z Francji. Będzie super!

Rua da Boavista to moja droga z uczelni, bo z górki!
Rua da Boavista to moja droga z uczelni, bo z górki!

Kuchnia i zakupy spożywcze

Jeszcze na ten moment ciężko mi jest stwierdzić, czy smakuje mi tutejsze jedzenie. Jako fanka owoców morza, znalazłam się niewątpliwie w odpowiednim miejscu. W marketach paczka mrożonych kalmarów lub krewetek (0,75 kg) kosztuje 3 EUR, niewiele więcej zapłacisz za  ośmiornicę! Oczywiście kwestia jedzenia tych pyszności w restauracjach jest jeszcze przede mną, jednak dam Ci znać. Druga rzecz, bez której większość nie wyobraża sobie pobytu w tym kraju to wino. Miałam ostatnio przyjemność kupując je za 2-3 EUR i nie było to wino najtańsze! I jak tu się nie zakochać?

Portugalskie wino? Tego dnia nie mogłam się zdecydować!
Portugalskie wino? Tego dnia nie mogłam się zdecydować!

Oczywiście najbardziej znanym tutejszym przysmakiem jest francesihna, czyli przekładając na nasze mała Francuzka. Dla mnie to jednak ona mała nie była. Spróbowałam tego kulinarnego cuda w jednej z knajp przy plaży, przy Foz do Douro. Już wcześniej wiedziałam, z czym będę miała do czynienia, co nie oznacza, że nie byłam w ciężkim szoku. Tost, podawany w głębokim talerzu, zalany sosem na bazie pomidorów i wina, w środku z salami, grillowaną kiełbasą i stekiem! Nie byłam w stanie zjeść tego olbrzyma, ale polecam, bo to nie jedzenie, a przygoda.

Francesihna tylko dla odważnych..
Francesihna tylko dla odważnych..

Jeszcze jedna rzecz, która zwróciła moją uwagę był fakt podawania grillowanej piersi z indyka (lub innego drobiu), w towarzystwie (uwaga) gotowanego ryżu i frytek, na jednym talerzu. Taka przyjemność, razem z napojem to 5 EUR i to niedaleko centrum miasta. Ciekawe, co?

Kolejnym popularnym punktem jest zupa caldo verde, czyli (jak na mój gust) dziwny kapuśniak. Może gdybym jadła u portugalskiej babci, to wypadłoby to pięknie, jednak porwałam się na małą knajpkę niedaleko mojego miejsca pracy. Bazę zupy stanowi tu bulion i zmiksowane ziemniaki z marchewką, do tego rozgotowana, biała fasola i jarmuż i gotowe. Gdyby nie fakt, że była to zupa dnia za 1 EUR miałabym całe prawo być niezadowolona. Jednak w towarzystwie pikantnej bułeczki z bekonem, serem i kukurydzą (za kolejne 1EUR), wszystko uważam za zjadliwe.

Takie przekąski znajdziesz w Porto na każdym rogu..
Takie przekąski znajdziesz w Porto na każdym rogu..

Więcej o Portugalii? Proszę bardzo:

Wycieczka po Porto

Zwiedzanie Porto

Co może zdziwić Cię w Porto

Kulinarne ciekawostki

Dodaj komentarz

7 komentarzy do "Porto i kilka porad praktycznych"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy
Justa
Gość

Ciesze sie,ze przy Twoich slowach moge podrozowac razem z Toba…przy tej mojej codziennosci to jak teleportacja w inny wymiar 🙂 Jak ja Ci zazdroszcze tej wolnosci!!

Klaudia
Gość

Vamos falar em portuges entao 😀

SAUDADES :*

trackback

[…] już, że jestem szczęściarą, bo mam w planach siedzieć w Porto trzy miesiące, a może nawet dłużej. Dopiero po dwóch tygodniach mieszkania tutaj miałam wolny weekend, w […]

Aleksandra
Gość

Kochamy Portugalię! Ciągnie nas tam jakiś wielki magnez i choć w tym roku byliśmy, już chcielibyśmy wrócić i mogłabym mieszkac nawet w samochodzie! Piękna, dzika i dostępna. Ah… aż mi w brzuchu zaburczało na myśl o krewetkach 😛

wpDiscuz