Moje podróżnicze podsumowanie roku 2016

Ten rok zaliczam do podróżniczo bardzo zrealizowanych. Na miejscu nie mogłam usiedzieć, chociaż czasami było trzeba. Jak wygląda moje podróżnicze podsumowanie roku 2016? Zapraszam!

Ten rok z założenia miał być podróżniczo bardzo ciekawy. Postanowiłam na planowanie miejsc, które odwiedzę i spełniło się, prawie co do jednego. Jeśli się nie spełniło założenie, to zostało zamienione na co innego i wyszło cudownie! Nie wyjechałam poza kontynent, jak planowałam, ale w zamian spędziłam przepiękne trzy  miesiące w Portugalii na naukowym stażu i chyba miesiąc w Stanach Zjednoczonych nie ucieknie.

Jeżeli chodzi o blogowanie, to jeszcze wszystkiego się uczę. Wszystko zaczynałam od podstaw i jedynym źródłem mojej nauki były inne blogi i książki o tej tematyce, które niestety zaczęłam czytać dopiero pod koniec 2016 roku. Wielkie dzięki za ludzi, którzy znają się na rzeczy! Gdybym zaczęła z nimi, to efekty byłyby inne, ale i tak jestem dumna, że bez niczyjej pomocy zdołałam osiągnąć to, co mam.

Moje podróżnicze podsumowanie 2016 roku, dla jednego jest skromne, dla drugiego brzmi całkiem spoko, dla kolejnego to wyczyn. Tym co podróżom poświęcają całe życie, życzę jeszcze więcej pomysłów i ciekawych wycieczek. Tym, co urlop mają ściśle powiązany z szefem, życzę jeszcze więcej zaangażowania w podróżowanie, jeśli mają na to ochotę, bo można! Zapewniam! Trzeba korzystać z życia, bo ma się tylko jedno. Zaczynam:

Styczeń – Budapeszt, Węgry

Sylwestra i Nowy Rok spędziłyśmy z dziewczynami w Budapeszcie, stolicy Węgier. Warto się tam wybrać o każdej porze roku. Czy to w środku zimy, czy też w lecie. Warto, warto, warto! Szczerze mówiąc, to zawsze mi się wydawało, że wyjazd na Sylwestra to ogromny wydatek. Myliłam się. Z perspektywy czasu myślę, że jeśli planujemy, może być tanio. Ale czekając do ostatniej chwili, też można znaleźć ciekawe dojazdy, loty, szczególnie jeśli planujemy Sylwka u naszych sąsiadów. Tanie loty znajdziecie jeszcze w przedświątecznym ferworze zakupowym!

Moje podróżnicze podsumowanie zaczynam od Budapesztu
I z pomnikiem!

Luty – Brno, Czechy

Może i nie stolica, może i nie metropolia, ale jeżeli chcesz studiować i zwiedzać w tym samym czasie, nie ma dla Ciebie lepszej lokalizacji niż Brno. Osobiście, na doktoracie, starałam się jak mogłam, bo musiałam pogodzić pracę i ogromną chęć podróżowania i całkiem dobrze mi poszło. W Walentynki nie było dla mnie lepszego prezentu, jak bilet do Brna, na semestralną wymianę.

Panorama Brna
W Czechach studiowałam na Uniwersytecie Masaryka

Marzec – Praga, Ołomuniec, Czechy

Marzec był deszczowy, jednak to nie przekonało mnie do siedzenia w akademiku. Ubzdurało mi się kiedyś, żeby jechać na koncert Years&Years i jak znalazłam opcję poza Wielką Brytanią, to nie zastanawiałam się więcej niż trzy sekundy. Po raz pierwszy również zdecydowałam się na nocleg przez Couchsurfing. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam. Moim gospodarzem  był człowiek, z ogromnym podróżniczym dorobkiem i mogliśmy gadać o tym do rana i jeszcze dłużej. Cudnie!

W tym roku w Pradze byłam 3 razy i za każdym razem jest pięknie!
I za każdym razem odkrywałam nowe miejsca!

Do Ołomuńca pojechałam tylko na jeden dzień. Było niesamowicie tanio i całkiem uroczo. Jeśli jesteś w Czechach, to dobrze radzę tam pojechać. Miasto małe, świetna atmosfera, warto się wybrać. Dużo ludzi w starym centrum miasta, stragany, straganiki. Pięknie!

Miasteczko jest bardzo urocze!

Kwiecień – Bratysława, Słowacja

Bratysława, to też jedna z kilku jednodniowych wycieczek z Czech. Czas dojazdu z Brna to godzinka z haczykiem. Autokary ze wszystkimi wygodami, takimi jak darmowa herbata, kawa, piwo i Internet. Trafiła nam się piękna pogoda, ale miasto w niedzielę było zamknięte, bo organizowano tam maraton, więc komunikacja miejska nie działała tak, jak na rozkładzie. Mimo wszystko, spacerem można wszystko spokojnie ogarnąć.

Zamek Bratysławski gorąco polecam, ale zaznaczam, że jak masz ochotę na więcej, to podróż polecam od zamku Devin, ale tam trzeba sprawdzić godziny otwarcia, bo zmieniają się bardzo płynnie. Niestety dla nas, mogłyśmy tylko zobaczyć zamek z zewnątrz, bo zamknęli wcześniej, niż jedna ze stron polecała. Polecam zjeść ichniejszą kaczkę z kapustą, albo kluseczki, podobne do lanych ze śmietaną i boczkiem!

Słowackie haluszki
Jednodniowa wycieczka do Bratysławy

Maj – Wiedeń, Austria

Początek maja zapowiadał mi się na bogato. Miał mnie z wizytą w Brnie odwiedzić stary przyjaciel z Wielkiej Brytanii i razem na ostatnią chwilę wybraliśmy się na weekend do Wiednia. Na ostatnią chwilę oznaczało trochę drożej niż mam w zwyczaju. Hotel przy samej operze, bilet na  koncert muzyki klasycznej i oczywiście Wiener Prater, czyli jeden z najstarszych parków rozrywki w Europie.

Uwielbiam miasta z wysokości!
I wesołe miasteczka też!

Czerwiec – Fort William i Ben Nevis, Szkocja; Skafell Pike, Anglia

Niedługo później z tym samym przyjacielem zdecydowaliśmy się zrobić National Three Peaks Challenge. Co to takiego? Trzy najwyższe szczyty Wielkiej Brytanii, zdobywane w 24 godziny. Nam się nie spieszyło i najpierw pojechaliśmy do Szkocji z Milton Keynes w Anglii, co zajęło nam jakieś 9 godzin, bo to dystans ponad 450 mil. Później 260 mil i około 6 godzin zajęło nam dojechanie do Skafell Pike. Widoki były niesamowite! Szkocja jest przepiękna i z chęcią wybrałabym się tam na dłużej. Wspinaczka na oba szczyty trwała ponad 14 godzin. Niektórym zajmuje to po dwie na szczyt i w dół, ale dla mnie widoki były tak cudowne, że trzeba było się nimi napawać!

Szczyt zdobyty! Ben Nevis!
Angielski pejzaż

Lipiec – Beddgelert i Snowdon, Walia; Brno, Czeski Krumlov, Czeskie Budziejowice, Czechy

Jakieś dwa weekendy później zdecydowaliśmy się na walijski Snowdon. Czekaliśmy na dobrą pogodę, bo nie ma dla mnie nic gorszego jak wspinaczka w deszczu, wietrze i mgle. Ten szczyt robiło się najprzyjemniej i był chyba najłatwiejszy, ale to tylko moje osobiste wrażenie. W następnym roku chcemy zrobić Yorkshire Three Peaks Challenge.

W drodze na Snowdon

Tydzień później podróżowałam znowu po Czechach. Z Brna udałam się na wycieczkę do Czeskich Budziejowic, gdzie wybrałam się na wycieczkę po browarze, produkującym piwo Budweiser. Dalej, w deszczu, udałam się zobaczyć centrum miasta i Rynek Przemysława Ottokara II z fontanną Samsona.

Ratusz w Czeskich Budziejowicach

Na miejscu czekał na mnie Cauchsurfer Petr, który pokazał mi to małe miasteczko i ugościł dobrym trunkiem, a następnego dnia zabrał na wycieczkę do Czeskiego Krumlova. Jest to jedno z piękniejszych miasteczek w Czechach jakie udało mi się zwiedzić. Horni Hrad, czyli Górny Zamek wznosi się dumnie nad Wełtawą, renesansowym Ratuszem z XVI wieku, gotyckim Kościołem Świętego Wita i słupem maryjnym ze studnią z początków XVIII wieku.

Czeski Krumlov i widok na zamek

Sierpień – Żagań, Sady, Wrocław, Polska

A to miesiąc osobistych podsumowań i wzmożonej nauki. Niestety z czeskiej wymiany zostały mi różnice programowe, które musiałam nadrobić. Po paru miesiącach poza domem trzeba było się trochę pogościć, przyjaciół poodwiedzać. Dlatego też z notatkami jeździliśmy między Żaganiem, Wrocławiem, a Sadami. Lubię taki odpoczynek!

Urodziny spędzałam w domu

Wrzesień – Porto, Portugalia

Zaraz po zdaniu egzaminu trzeba było zacząć się pakować na staż i tym razem do Portugalii. Drugie co do wielkości miasto, zaraz po Lizbonie. Cudowne plaże, świeże i smaczne owoce morza, a dla mnie kilka naukowych wyzwań. Było też kilka rzeczy, które w jakiś sposób mnie zszokowały, zaskoczyły, rozbawiły.

Wrzesień w Portugalii!
Słoneczne Porto

Październik – Aveiro, Guimarães, Portugalia

Z moją nową współlokatorką z Niemiec, wybrałyśmy się na jednodniową wycieczkę do Aveiro. Jest to małe miasteczko nad Oceanem Atlantyckim z przepiękną plażą Costa Nova, która to słynie ze swoich kolorowych, malowanych w paski domków. Mogę się założyć, że w sezonie jest tam pełno turystów, wygrzewających się w słońcu i sączących zimne trunki w maleńkim centrum. Poza sezonem radzę mieć na uwadze fakt, że plaża jest pusta, a sklepiki i knajpki przy plaży są pozamykane. Oczywiście to nie zmienia faktu, że jest tam bardzo uroczo!

Aveiro

Do Guimarães, czyli pierwszej stolicy Portugalii wybrałyśmy się tydzień później i muszę przyznać, że trafiłyśmy na świetną pogodę. Koniec października był tam pełen kolorów i słońca, a ja zwiedzałam w krótkim rękawku, bo było aż tak gorąco. Odwiedziłyśmy historyczne centrum miasta, które wpisane jest na listę UNESCO, zajrzałyśmy do Kościoła Matki Boskiej Oliwnej, podziwiałyśmy Klasztor Świętej Klary, oraz wjechałyśmy kolejką linową na wzgórze Penha. Cudne widoki!

Malownicze centrum miasta

Listopad – Lizbona, Portugalia

Do Lizbony wybrałam się w pierwszy weekend listopada i to samolotem. Był to jeden z krótszych lotów w moim życiu, bo po 40 minutach byłam już na miejscu. Do tego bardzo łatwo jest dojechać z każdego lotniska do ścisłego centrum, co bardzo ułatwia życie. Pogoda jednak tym razem nie rozpieszczała. Lało, wiało, a do domu było daleko. I chyba dlatego stolica Portugalii wcale nie rzuciła mnie na kolana. Balem i Alfama były przecudne, jednak cała reszta w tym deszczu, no cóż. Może kiedyś wybiorę się tam latem i zmienię zdanie.

Lizbona

Grudzień – Tomar, Fatima, Portugalia; Rzym, Włochy

Na ostatnią wycieczkę po Portugalii wybrałam się tydzień przed zakończeniem stażu. Był to wyjazd z organizacją studencką ESN, a w cenie 15 EUR od osoby mieliśmy autokar, wejście do klasztoru w Tomarze i jaskinie niedaleko Fatimy. Wyglądało to trochę jak bieganina za bezgłowym kurczakiem, bo nasza „przewodniczka” nie miała pojęcia o co chodzi, ale mimo wszystko coś tam zobaczyliśmy. Przez godzinne spóźnienie studentów, wycieczka lekko się do Fatimy posypała i zostało nam aż 45 minut na zwiedzanie!

Przy wejściu do Convento de Christo rosną cytryny! W grudniu!
Bazylika Matki Bożej Różańcowej w Fatimie

Teraz  przyszedł czas na Rzym, do którego właśnie powinnam zacząć się pakować, a relację zapewne zdam już niedługo 🙂 Tobie życzę wspaniałego 2017 roku!

Dodaj komentarz

9 komentarzy do "Moje podróżnicze podsumowanie roku 2016"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Patrycja
Gość

Budapeszt i Portugalia mnie urzekły, piękne zdjęcia. No i oczywiście Anglia, którą sama odwiedziłam w tym roku:) Wbrew powszechnej opinii o Anglii, że to państwo deszczowe, szare i ponure. To wiele w niej zieleni i zapierających dech w piersiach widoków 🙂

Dee
Gość

Zdecydowanie udany rok, świetne miejsca odwiedziłaś. Gratuluje

nieidealnaanna
Gość

Kochana,ale miałaś cudny rok! WOW prawdziwy z ciebie podróżoholik. Bardzo lubię takie pozytywne wpisy, czego ci życzyć? Kolejnych odkrytych miejsc 🙂

Klaudia
Gość

Ale cudownie zrealizowany podróżniczo rok, aż zazdroszczę. Piękne wspomnienia!

Indianadriana
Gość

Super 2016 🙂 życzę również udanego 2017 podróżniczego 🙂 Strasznie zazdroszczę Portugalii :)!! Pozdrawiam

Maja | jusiaczkiontour
Gość

Bardzo udany rok! A Portugalia…ach marzę, by tam wrócić 🙂