Kulinarne ciekawostki Portugalii

Tamte rejony są zaskakujące, szczególnie jak pomieszka się tam dłużej. Kulinarne ciekawostki Portugalii przedstawiam z własnego, trzymiesięcznego doświadczenia!

Stołowałam się w tym kraju trzy miesiące. Oczywiście nie zawsze chodziłam po knajpach, bo uczyłam się też na własną rękę przyrządzać (z takim, bądź innym skutkiem) różnego rodzaju cuda! No dobra, przyznam szczerze, że przez pierwszy miesiąc, zanim zaczęliśmy chodzić do uniwersyteckiej stołówki, gdzie obiad w wydaniu: bardzo tradycyjna zupa, jeszcze bardziej tradycyjne drugie danie, deser i napój kosztowały łącznie 2,65 EUR (za okazaniem karty). Niestety oferta stołówkowa była dość ograniczona, ale kusiła cenowo. Ceny jedzenia w sklepach też nie są bardzo wygórowane, a i w knajpach można znaleźć pyszności w rozsądnej cenie. Jeśli się wybierasz w tamte rejony nie musisz się bać, że splajtujesz na maksa, pod warunkiem, że wiesz co i jak.

Sprawdź godziny otwarcia restauracji/knajpy/baru

Zaczniemy jednak od rzeczy, które mogą troszeczkę zdziwić turystę, albo o których wcale się nie myśli przed wyjazdem. Pierwsza rzecz dotycząca knajp jest oczywista ze względu na tamtejszy klimat. Restauracje i bary są otwarte, albo inaczej, dostępne w nich jedzenie jest serwowane innych godzinach. W okolicach lata żar leje się z nieba i ni jak tam ani pracować, ani jeść. Dlatego najlepiej wybrać się zjeść przed 14 albo po 18, chociaż w tych godzinach jest najbardziej tłoczno w tych najbardziej turystycznie obleganych. W wielu takich miejscach, na przykład przy samej rzece w centrum Porto nie zjemy nie wiadomo czego, ale możemy napić się kawy, albo czegoś mocniejszego, jak kto woli.

Zupy

Jestem ich ogromną fanką. Niestety Portugalia nie będzie najlepszym miejscem, dla ludzi z podobnymi zainteresowaniami kulinarnymi do mnie, jeśli chodzi o tę kwestię. Nasz rosół, pomidorowa, barszcz, żurek, grochowa, ogórkowa, grzybowa, to tylko początek listy, za którą przepadam i nigdy na wyjazdach nie tęsknię, bo mogę ugotować. Tam najpopularniejszą, podobno, jest zielona zupa, która powstaje przez zmiksowanie paru składników. Podstawą jest kapusta w towarzystwie kiełbaski, ziemniaków, marchewki, cebuli. Czasami w takiej zupie pływa groszek w ilości 1 (słownie: jeden)! Portugalski kolega ze stażu tłumaczył, że mimo iż w tamtych stronach do zupy są przywiązani, to jednak nie zwracają na nią większej uwagi, a zupa zasadniczo różni się kolorem, ale smak ma ten sam, czyli wcale. Zawsze śmiali się ze mnie, jak brałam sól (nie tylko koledzy ze stażu, ale i w barach). Kolega spróbował mojego barszczu ukraińskiego i zrozumiał!

Żółta zupa, prawie krem, w wydaniu lizbońskim

Dodatki

Kolejna rzecz, która zwraca uwagę, to przynoszenie przez kelnerów małych przystawek, przed zamówieniem (zamówionym) daniem. Zazwyczaj są to oliwki, kozi ser, bułki i tym podobne małe drobnostki. Nic wielkiego, ale w większości miejsc nikt Ci nie mówi, że trzeba za to zapłacić (i wpada dodatkowe 4-5 EUR do rachunku). Zasada jest taka: jeżeli nie dotkniesz niczego, po Twoim posiłku zostaje to zaniesione na inny stolik; dotkniesz – płacisz! Słyszałam i czytałam gdzieś o tym, dlatego raz na wspólnej kolacji w restauracji powiedziałam o tym współtowarzyszce (współlokatorce z Niemiec) i po uzgodnieniu, że żadna z nas niczego takiego nie chce postanowiłyśmy odmówić z miejsca. Na co kelner z niezbyt uśmiechniętą miną (wręcz z drwiną) na twarzy stwierdził, że przecież to tylko po 1 EUR (a przyniósł ich 5). Restauracja nie była tania sama w sobie, a przyuważone obok porcje wyglądały na ogromne! Nie lubię marnotrawstwa!

Winka?

Tam nauczyłam się podstaw, jeżeli chodzi o picie portugalskiego wina, jednak do dziś nie czuję się specjalnie znawczynią tego tematu. Vinho branko – białe, vinho tinto -czerwone, vinho verde – zielone, porto! W knajpach po nazwie, w sklepach po butelce, w winiarniach po rekomendacji znawców! Wina białego i czerwonego nikomu przedstawiać nie trzeba, a zielone? Dowiedziałam się o nim przez zwykły przypadek znajomości ludzi z Erasmusa, za co jestem niezwykle wdzięczna! W zasadzie to, które próbowałam, było koloru wina białego z lekką nutką gazu, a podobno jest ich wiele rodzajów. W samym Porto polecam przejść się i zapłacić 4 EUR za dużą lampkę pod wieżą Torre dos Clérigos w centrum miasta, w małym gaju oliwkowym!

Zielone wino..

Lubisz flaczki?

Tripas à moda do Porto w takiej postaci powinno się to znaleźć w menu. Swą tradycją ta potrawa sięga XV wieku i czasów Henryka Żeglarza. Są to duszone flaczki z ziołami i białą fasolą i są charakterystyczne dla Porto, bo to właśnie to zostawało z całego zwierzęcia, dla ludzi po tym, jak władca poprosił o wszystkie pomoce żywnościowe podczas wyprawy. Ludności zostały tylko podroby i flaczki i musieli sobie z tym jakoś radzić i poradzili sobie. Do dziś dzień to jedna z bardziej charakterystycznych potraw w tamtym rejonie. Osobiście jestem fanką naszych polskich flaczków, a w Porto mnie jakoś nie zachwyciły. Spróbowałam i mimo, że jakoś wielce mi nie posmakowały to polecam (mimo wszystko), bo mnie się trafiło takie wszystko bez smaku!

Bardzo bez soli

Jak już wcześniej stwierdziłam, tam słony bywa tylko ocean, jak w nim pływasz. Możesz też jechać z Porto i Lizbony do Aveiro, gdzie wydobywana jest sól i gdzie wszystko zdaje się mieć odrobinę więcej smaku. Przecież ich słynny dorsz jest w soli marynowany i sporządzane są z niego niesamowita dania, to mimo wszystko w knajpie będziesz jedną (jak nie jedyną) osobą na 100, które o sól właśnie poproszą! Na dłuższą metę bardzo monotonne i średnio smaczne. A może to tylko ja, bo lubię doprawione jedzenie?

Ziemniaki, ryż i frytki

To mi przypomina trochę wykreślankę z nauki języka. Wykreśl wyraz/wyrazy, które Ci tu nie pasują. Szybko przekonałam się, że połączenie frytek/ziemniaków z ryżem to normalka w Portugalii, tak samo jak tosta z frytkami! Nie pasuje mi to i tyle, a jednak dziwnie do mnie podchodzono w studenckich kawiarenkach w centrum Porto. Prosiłam tylko o jedną z tych rzeczy, przy czym zawsze słyszałam, że moje danie nie będzie tańsze, na co szczęśliwie się zgadzałam bez sprzeciwu. To takie normalne, ja nie rozumiem – mówił mi zaprzyjaźniony Portugalczyk.

Śniadanie mistrzów w Porto

Oto kulinarne ciekawostki Portugalii! W następnym wpisie o tym, co konkretnie znajdziesz na talerzu w Portugalii!

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Kulinarne ciekawostki Portugalii"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy
Ola
Gość

Ciekawa sprawa z tymi zupami 😀 Chyba się nie skuszę, gdy już zawędruję w końcu do Portugalii, którą wciąż przekładam. Historia z płatnymi przystawkami przypomina mi Hiszpanię i tapas. No i to zielone wino – wygląda intrygująco, muszę koniecznie spróbować. 🙂

wpDiscuz