Hiszpański dziennik – monolog drugi

Mieszkanie w centrum uroczego hiszpańskiego miasta ma bardzo dużo zalet. Do atrakcji turystycznych rzut beretem, pełno knajp i knajpeczek dookoła. Spróbuj tu się jednak wyspać! Życzę powodzenia!

Murcja, niedziela 15.10.2017 – dzień drugi

Problemy ze snem

Nie miewam raczej problemów ze snem, no chyba, że jest pełnia i czas mi wyć do księżyca. Jeśli je miewam i nie jest to pełnia, mam na to sprawdzone, domowe sposoby. Ciepłe mleko, liczenie owiec, odrobinę (za dużo) czerwonego wina, albo oglądanie filmów do białego rana. Tu jednak, w nowym otoczeniu, po nocy bez snu i hiszpańskim piwie myślałam, że po północy zasnę, jak niemowlak. Przeczekałam chińskiego kolegę, ale imprezy karaoke obok w bloku już nie miałam siły.

Tu okna są tak cieniusieńkie, że nawet jak je zamkniesz i do tego spuścisz roletę zewnętrzną, to dalej czujesz się jak człowiek śpiący na ulicy, za wyjątkiem tego, że śpisz na pierwszym piętrze w dość wygodnym łóżku. Łatwo nie było, bo chór z klatki obok (pięknie śpiewali, ale są niezniszczalni) postanowił wyjść na piwko do baru naprzeciwko. Umęczyłam się tym zasypianiem tak, jak umęczyłam się w drodze do Murcji!

I nagle?

Słyszę nad głową chiński! Obudziłam się z przerażeniem, w swoim pokoju, w którym przez zewnętrzne rolety panowały egipskie ciemności. Chwyciłam za telefon, rozejrzałam się i ku mojemu zdziwieni w pokoju byłam sama. Godzina 7 rano w niedzielę, po może 5 przespanych godzinach, budzi mnie chiński wykład! Zagotowało się we mnie, a krew ma zawrzała! Na śpiocha znalazłam zapasową parę słuchawek i wyszłam z pokoju niosąc je Juanowi (o tak, chińczyk tak właśnie się przedstawił)! Wręczyłam mu je mówiąc, że to dla niego i żeby ich używał, bo ja mam zapasowe i do tego jest rano, a ja chcę spać!

Zadowolona z ciszy, jaka zapadła położyłam się w jeszcze ciepłym łóżku.  I już mrużę słodko zaspane oczy i zaś to samo! Zapomniałam o jednym małym fakcie! On nie mówi po angielsku, a właśnie tego języka użyłam, żeby mu to wszystko powiedzieć! Godzinę leżałam patrząc w sufit, totalnie wkurzona! Później usłyszałam trzaśnięcie drzwiami i błogą ciszę niedzielnego poranka!

Poranek

Wstając stwierdziłam, że chyba nici z wyjazdu nad morze, bo niebo jakieś takie zachmurzone, więc pogoda raczej się nie sprawdzi, a miało być 28 stopni. Postanowiłam więc zrobić sobie spacer w kierunku miejsca, w którym pracuję. Niecałe 3 kilometry i prosta droga! Oczywiście zapomniałam wziąć aparatu. Na szczęście jeszcze tyle dni tu przede mną!

Po takim spacerze przyszedł czas na obiad. Niestety tu o tej porze raczej w grę wchodzą przekąski. Pogoda jednak się sprawdziła i w centrum miasta miało się wrażenie jakichś 45 stopni w cieniu. Na placu przy katedrze jest kilka knajpek, a ja znalazłam jedyne miejsce w cieniu. Zimne piwo w taką pogodę smakuje sto razy lepiej! Hiszpański omlet, grillowana ośmiornica i krewetka zapiekana w boczku i cukinii! Za wszystko 8,80 EURO, to chyba nie tak źle, biorąc pod uwagę fakt, że siedziałam jakieś 3 metry od przepięknej katedry. Jeszcze nie mam porównania co do cen w knajpach w Murcji, ale z tego co pamiętam Portugalię piwo tam kosztowało 2 razy drożej i było mniejsze!

Resztę dnia spędzam na w domu i moim ulubionym nowym miejscu, czyli na poduszce na balkonie. Na wieczór jestem umówiona na piwko z koleżanką z nowej pracy! Milo będzie nareszcie mieć z kim pogadać. Nieodzywanie się do ludzi i brak towarzystwa nie działają na mnie najlepiej!

P.s. Współlokator z Wenezueli zostawił włączony budzik, który nie przestaje dzwonić! W dodatku ma on pokój zaraz obok mojego, a ściany są tu chyba z papieru! Nawet pod nieobecność Chińczyka nie mam jak się zdrzemnąć!

Wstęp

Monolog pierwszy

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz