Gdy moim oczom, czyli Michał Kaziów i jego podróż przez życie

Gdy moim oczom to poruszająca autobiograficzna książka o życiu Michała Kaziowa. To opowieść o okaleczonym mężczyźnie, który dzięki swojej niewyobrażalnej sile charakteru osiąga niesamowity sukces. 

Gdy jego oczom zabrakło światła – zwątpił

I wątpił przez kolejne dziewięć długich lat. W trakcie ich trwania odgradzał się i trwał w swym zamku zbudowanym z rozpaczy i beznadziejnego ludzkiego współczucia. Izolowała go wiejska społeczność i znalazł się na marginesie, tak bardzo zapomnianym marginesie inwalidów wojennych. Polski rząd i władza nie była przychylna jego prośbom i próbom walki o poprawienie jakości bytowania. Tylko na to liczył. Niewidomy kaleka w świecie ludzi widzących. Michał Kaziów miał jednak światło w sobie – niewyobrażalne światło nadziei.

Jego autobiograficzna powieść o zwycięskiej walce z samym sobą i z systemem, to pozycja wielce poruszająca i pełna siły charakteru. Jest w niej tak pełno emocji, niewyobrażalnej motywacji, pasji do życia i cierpliwości, że wypełniłoby się nimi niejedną wątpiącą duszę człowieka złamanego przez los. To powieść o godzeniu się z własnym losem, o pokonywaniu barier, o niezgodzie na pospolitość, o niezłomności ludzkiego charakteru, o wierze w siebie i innych. To również książka o przyjaźni, miłości, ofiarności, walce i wytrwałości.

Michał Kaziów

Urodził się w 1925 roku w Koropcu. Wychował się na przedwojennej wsi i swoją powieść autobiograficzną zatytułowaną Gdy moim oczom, zaczyna właśnie od lat chłopięcych. Wtedy czas płynął na zabawie, odrobinie nauki i młodzieńczych dywagacjach o życiu i pragnieniach. Najmilej Kaziów wspominać będzie zimowe, wieczorne, głośne czytanie polskich powieści przez jego ojca.

W roku 1944 w rodzinnej wsi Kaziowa doszło do niemieckiej obławy. Szukano mężczyzn między 18 a 45 rokiem życia. Bohater trafia najpierw do obozu w Prądniku pod Krakowem, a gdy uznano go za zdrowego i zdolnego do pracy, trafia do folwarku w Mydlnikach, z którego wkrótce ucieka. Po wyzwoleniu Krakowa w styczniu 1945 roku, Kaziów dobrowolnie werbuje się do polskiego wojska. Wysłano go do służby wartowniczej we Wrocławiu, gdzie z nadzieją w sercu czekał na nowe życie w wyzwolonej Polsce. Ta radość jednak nie potrwa długo:

I tak w przeciągu jednej chwili z rosłego, postawnego, młodego mężczyzny zostaje strzępem człowieka. Fizycznie i mentalnie zostaje kaleką – bezrękim, ślepym inwalidą wojennym. Umiera w nim silny chłopiec, by ustąpić miejsca samotnej, bolącej skorupie swojego ciała. W szpitalu będą mijać miesiące okupione płaczem, w poczuciu bezradnej wegetacji. Dopiero po pół roku odnajduje go stryj, który powiadamia przesiedloną w okolicę Zielonej Góry rodzinę Michała, że ten żyje.

Tak też rozpoczyna się kolejny etap w życiu bohatera

Ojciec zabiera bezrękiego, ślepego syna do ich nowego domu w Bogaczowie. Dwudziestolatek będzie potrzebował rodzicielskiej opieki, na którą nie mógł się zgadzać, czuł bowiem, że stał się dla rodziny utrapieniem, niechcianym ciężarem. Fakt, że nie jest w stanie pomagać schorowanym rodzicom przerażał go, a pracy w nowym gospodarstwie było wiele.

Czas pobytu w rodzinnym domu, będzie również czasem powolnego godzenia się z kalectwem, nauki od nowa. Od nowa będzie poznawał okoliczną wieś, od nowa zacznie czytać z pomocą oczu ojca, zapała pasją do radia. Wykiełkuje w nim nowa nadzieja. Zacznie nawiązywać listowne kontakty z czasopismami, Okręgiem Wrocławskiego Polskiego Związku Niewidomych, z Poznańskim Związkiem Niewidomych, z przedstawicielami rządu, dyrektorami i nauczycielami szkół specjalistycznych.

Dzięki tym korespondencjom nawiąże kontakt z kobietą, która na zawsze odmieni jego życie i światopogląd. Pozna on Halinę Lubicz-Kirszke, która to dzięki swemu wspaniałemu sercu, odwadze i wytrwałości, obudzi w nim niesamowite pokłady samozaparcia. Zacznie się od zachłannego uczenia się alfabetu brajlowskiego.

Zaczął więc Kaziów szaleńczą pracę nad czytaniem, które otworzy mu później wiele zamkniętych do tej pory drzwi. W styczniu 1954 roku osobiście pozna swoją korespondencyjną nauczycielkę i jak się później okaże – wybawicielkę. Wcieli go ona do swojego zespołu recytatorskiego, z którym będzie on jeździł po Polsce. Będzie poznawał podobnych do siebie, będzie poznawał również ludzi, którzy zmienią na dobre życie okaleczonego przez wojnę człowieka. Będzie podróżował, jeździł na obozy, będzie nareszcie myślał o przyszłości.

Lata starań

Po kilku latach starań i walki z niesprawiedliwym systemem, dostanie się do szkoły średniej i uzyska stosowne stypendium.  Pod okiem pani Haliny i kilkunastu życzliwych ludzi, pilnie będzie uczył się do matury. Nie będzie to jednak czas płynący miło i przyjemnie, wielu bowiem ludzi nie wierzy w jego umiejętności, a niektórzy nawet będą chcieli stanąć mu na drodze. Kaziów wycierpi wiele, gdyż wielu widzących podda w wątpliwość jego ciężką pracę, będzie oskarżany o oszustwa, będzie za wszelką cenę izolowany.

Opisywana w powieści praca i dyscyplina tego niezwykłego ucznia, mogłaby zawstydzić większość dzisiejszych polskich (i nie tylko) licealistów. Kaziów zdał pisemną maturę z języka polskiego na bardzo dobry, z matematyki na dobry, więc był zwolniony z odpowiedzi ustnej z tych przedmiotów. Zdał również pomyślnie egzamin z historii i chemii. Świadectwo dojrzałości nie zaspokoi jednak jego ambicji. Przyszedł czas na zainteresowanie się kwestią studiowania. Padło na polonistykę na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Pasmo sukcesów

W roku 1964 Michał Kaziów broni dyplomu i zostaje magistrem. Ogrom dumy i wdzięczności bohatera przepełni nawet serce czytelnika. Wielość przeciwności losu, jakie musiał pokonać Kaziów na swojej drodze wzbudza też wielki podziw i niekryte wzruszenie. Teraz pozostaje mu dokonać wyboru pomiędzy pracą w zawodzie i przecieranie szlaku niewidomym absolwentom szkół wyższych, a dalszą drogą na ścieżkach uniwersyteckich.

Doktorantem pierwszego roku zostaje w 1967 roku. I tu sukces rodzi kolejny sukces. Ossolineum zwraca się doń z propozycją wydania drukiem jego pracy magisterskiej. Niedługo potem zgłoszona zostaje jego kandydatura do plebiscytu „Wybieramy Lubuszanina 1967” i dzięki głosom czytelników „Gazety Zielonogórskiej” wygrywa (rok wcześniej ten tytuł przyznano pani Halinie Lubicz). Dodatkowo miał zostać pierwszoplanowym bohaterem filmu dokumentalnego, jednak czekał z tym do momentu otrzymania stopnia doktora, czego oczywiście dokonał. Jego praca doktorska zatytułowana O dziele radiowym ukazała się w książkowym wydaniu wydawnictwa Ossolineum. W 1996 roku otrzymał Lubuski Wawrzyn Literacki za zbiór opowiadań Piętna miłości.

Autobiograficzna powieść Michała Kaziowa niesie ze sobą moc niebywałej motywacji. Bohater kreśli na kartach swojej książki najpierw ogromną przepaść między światem widzących, a tych, którzy zmysłu wzroku są pozbawieni, by później przez swoją działalność, upór i odwagę powoli przepaść ów zmniejszać, niwelować. Pokazał, że można nie godzić się na izolację społeczną, że życie kaleki może być wypełnione radością, szczęściem i godnym pozazdroszczenia spełnieniem. Gdy tylko ludzie widzący, przy odrobinie dobrej woli  zechcą wspierać ludzi podobnych do Kaziowa, świat okazać by się mógł pięknym miejscem dla wszystkich. Szkoda tylko, iż ta pozycja nie znajduje się w kanonie lektur obowiązkowych.

 Inne książki:

„Przesunąć horyzont”, Martyna Wojciechowska  

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz